Hej, dawno mnie tu nie było. Dziś ode mnie znowu opowiadanie własne, ale tym razem będzie dłuższe. Teraz wrzucam tylko pierwszy rozdział :3 Myślę, że jak na razie jest bardzo zwyczajne i nie należy się po nim spodziewać żadnych rewelacji, a później zobaczymy jak to będzie...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
- O, cześć Emmett - odezwał się brązowowłosy.
- Hej Allen - odpowiedział blondyn.
- Odwaliłeś kawał dobrej roboty na dzisiejszym treningu. Widzę, że w wakacje się nie obijałeś i wciąż trzymasz formę - starszy o 2 lata chłopak uśmiechnął się z uznaniem i poczochrał młodszego po jego blond włosach.
- Dzięki, ty też - Emmett odwzajemnił uśmiech. Poczuł się dumny z siebie, jak zawsze zresztą, gdy chwalił go Allen. W końcu był kapitanem drużyny. Obydwaj byli ze sobą w dobrych stosunkach, prawie jak bracia, mimo, że znali się tylko z co tygodniowych treningów.
- To co? Idziesz pod prysznic? - spytał Allen. Emmett kiwnął głową.
Obaj chłopcy weszli do osobnych kabin obok siebie. Emmett odkręcił wodę i przymknął oczy, gdy ta leciała mu na głowę mocząc posklejane potem kosmyki jasnych włosów. Zimny prysznic to dokładnie to, czego potrzebował po treningu. Szum wody sączącej się z prysznica zawsze go uspokajał i odprężał. Relaksacyjną ciszę przerwał jednak głos z kabiny obok.
- I jak tam w nowej szkole? Liceum to już nie przelewki - zaśmiał się Allen i nie czekając na odpowiedź kontynuował - Pamiętasz jak przed wakacjami wspominałem ci o moim młodszym bracie? No więc dostał się do tej samej szkoły co ty, a możliwe, że nawet będziesz z nim w klasie. Dlatego mam do ciebie prośbę...
Emmett stał i słuchał uważnie co mówił Allen zza ściany obok.
- Pewnie wiesz już, że niestety nie jest on zbytnio towarzyski, mówiłem ci. Myślę, że może mieć problem, żeby się odnaleźć w nowym miejscu, w końcu wcześniej chodził do prywatnej szkoły... Tym bardziej, że ominął go już pierwszy tydzień lekcji... - ton jego głosu posmutniał - Mógłbyś mieć na niego oko? I może pomógłbyś mu się zaaklimatyzować? Byłbym ci naprawdę wdzięczny. Alex to kochany chłopak, powinieneś go polubić.
- Jasne, nie ma problemu - Emmett uśmiechnął się pod nosem i zakręcił wodę. Allen wkrótce zrobił to samo.
- Dziękuję! Mój brat napewno to doceni. Cieszę się, że będzie miał kogoś znajomego w nowej szkole.
***
- Jakie plany na weekend kapitanie? - spytał Emmett drwiąco. Nazywał go tak odkąd tylko trener mianował Allena na to stanowisko.
- Mówiłem ci, żebyś tak do mnie nie mówił! - zaśmiał się starszy chłopak - Pewnie wyjdę gdzieś ze znajomymi, spotkam się z dziewczyną czy coś, a ty?
- Ja w ten weekend chyba ponudzę się w domu. Już mi brakuje wakacji...
- Haha! Nie ma tak dobrze młody.
Dochodzili już do małego sklepiku, przy którym zazwyczaj się rozchodzili. Była dopiero godzina 18, ale jak to we wrześniu na dworze było ciemno prawie jak w środku nocy. Pogoda była znośna, wiał lekki wiatr, który kołysał drzewami w pobliskim parku. Mimo, że okolica była spokojna, raczej nikt nie chodził po ulicach sam wieczorami.
- Odprowadzić cię? - spytał starszy chłopak z troską w głosie. Był bardzo opiekuńczy jak na 18-latka, zarówno dla przyjaciół jak i dla swojego brata Alexa, o którego zawsze martwił się najbardziej. Ich rodzice dobrze ich wychowywali, jednak ostatnio nie mogli poświęcać im tak samo dużo czasu jak kiedyś, gdyż byli pochłonięci pracą. Dlatego też to Allen troszczył się teraz o Alexa. Może Emmett też budził w nim braterskie instynkty?
- Allen... Jestem dużym chłopcem, mam 16 lat, więc dam sobie radę - prychnął Emmett, ale już po chwili łagodny uśmiech wrócił na jego twarz. To miłe, że ktoś się o niego troszczy.
- Okej, tak tylko pytam. To do przyszłego tygodnia! - Allen machnął mu ręką na pożegnanie i powoli ruszył w kierunku swojego domu.
- Tak, do przyszłego! - odpowiedział blondyn.
- Aha, i dzięki jeszcze raz za mojego brata!
- Nie ma sprawy, chętnie go poznam.
- To dobrze. Trzymaj się!
- Ty też! - Emmett skinął brązowowłosemu na pożegnanie i również ruszył przed siebie.
***
- Ładna sukienka, ślicznie w niej wyglądasz Lily - Emmett uśmiechnął się promiennie i pocałował blondynkę w policzek.
- Prawda? - wyszczerzyła się Lily dumna z siebie, że jej nowa kreacja podoba się jej chłopakowi. Rozmawiali ze sobą jeszcze przez chwilę i zadzwonił dzwonek na lekcje, a do klasy wszedł nauczyciel od fizyki. Wszyscy grzecznie wrócili na swoje miejsca i wyjęli zeszyty.
***
- Chcesz coś? - spytał dziewczynę.
- Nie, ja mam dzisiaj sałatkę - uśmiechnęła się. Blondyn nic więcej nie mówiąc, wzruszył ramionami, wziął tackę z talerzem pełnym frytek i podszedł do kasy. Kiedy już zapłacił i kierował się do stolika znajomych, zauważył Alexa ze spuszczoną głową, siedzącego samemu przy stoliku pod oknem. Jadł jakąś kanapkę i zdawał się być nieobecny.
- Lily, idź beze mnie. Zaraz do was dołącze tylko muszę coś załatwić.
- Oki! - blondynka uśmiechnęła się słodko i pobiegła do przyjaciółek.
Emmett ruszył przed siebie w kierunku chłopaka. Podszedł do jego stolika i spytał:
- Hej, ty jesteś Alex, tak? - wyszczerzył się najmilej jak potrafił, jak gdyby podchodził do dziecka.
- Cześć - twarz chłopaka pozostawała spuszczona w kierunku blatu.
- Jestem Emmett - blondyn wyciągnął do niego rękę. Brązowowłosy obrócił głowę, a jego zielone oczy zabłysły jakby z podniecenia. Wciąż jednak wyglądał nieśmiało, a z jego twarzy nie można było nic więcej wyczytać. Powoli podał mu rękę.
- Ach! Mój brat sporo mi o tobie mówił - powiedział Alex cicho i bez pewności. Emmett zaniemówił na chwilę.
Widział go już kiedyś, gdy ten szedł z Allenem do sklepu. Dyskutowali o czymś, Allen był wyraźnie podenerwowany, więc nie chciał im przerywać i poszedł dalej. Z daleka jednak nie mógł uważnie mu się przyjrzeć. Teraz widział, że chłopak jest naprawdę... ładny. Po prostu. Nie był podobny do swojego brata, stanowił wręcz jego przeciwieństwo - był drobny i sprawiał wrażenie delikatnego. Miał nieco łagodniejsze rysy twarzy, ale dzięki temu był jeszcze bardziej przystojny. Aż zdziwił się, że zielonooki nie był rozchwytywany wśród dziewczyn.
- Aaa, tak - blondyn wyrwał się z zamyślenia - Mogę się przysiąść?
- Pewnie - odpowiedział Alex znów spuszczając głowę.
- Podobno wcześniej chodziłeś do szkoły prywatnej? - spytał Emmett wkładając sobie frytkę do ust.
- Tak... - mruknął brązowowłosy pod nosem.
- A czemu tak nagle się przeniosłeś?
- Cóż... - Alex spojrzał na Emmetta spode łba - Mama mnie tam zapisała, bo twierdziła, że tak będzie dla mnie lepiej... Ale nie było. Miałem... różne problemy- zielonooki urwał chyba nie chcąc już nic więcej o tym mówić.
- Aha... - powiedział Emmett ciekawy jakie problemy miał Alex. Nie wypytywał go jednak, bo widział, że ten nie ma ochoty odpowiadać.
- Ale proszę nie mówmy już o tym. - dodał Alex szybko - Mógłbyś po lekcjach oprowadzić mnie trochę po szkole? Pewnie wiesz już mniej więcej gdzie co się znajduje.
- Okej, da się zrobić - uśmiechnął się blondyn.
Po chwili zadzwonił dzwonek oznajmujący koniec długiej przerwy. Wszyscy zaczęli się zbierać. Emmett zobaczył wychodzących ze stołówki Jasona, Mike'a i Lily w towarzystwie jeszcze kilku osób z ich klasy. No tak, miał do nich dołączyć... Szybko dokończył jedzenie swoich frytek i oświadczył, że teraz mają lekcje matematyki. Wstał od stołu, a Alex ruszył za nim.
Wpadli do klasy w ostatniej chwili. Emmett zajął swoje miejsce obok Mike'a. Zignorował jego ciekawskie i nieco wrogie spojrzenie i wypakował swoje rzeczy. Alex powlókł się na koniec sali, by usiąść gdzieś w tylnych ławkach. Blondyn spojrzał na niego. Zaraz jednak odwrócił wzrok, bo na ławce leżał liścik.
- Gdzieś ty był? Miałeś z nami usiąść. - głosił papierek napisany przez Lily okrągłym, zgrabnym pismem. Emmett popatrzył w kierunku złotowłosej i posłał jej przepraszające spojrzenie. Ta pokręciła głową z politowaniem. Po chwili jednak uśmiechnęła się do niego i zajęła swoje miejsce.
***
- Heee idziesz z nami do Stevena? Podobno ma już to nowe rpg, które tak zapowiadali! - ekscytował się Jason.
- Sorry chłopaki mam dziś inne plany... Następnym razem. - odpowiedział Emmett. Mimo, że ton jego głosu na to wyglądał to jednak Emmettowi wcale nie było szkoda, że z nimi nie idzie. Nie miał dziś ochoty na granie i przekrzykiwanie się z kolegami.
- Okej, jak chcesz. - rzucił Mike i razem z Jasonem ruszyli korytarzem.
Alex stał z boku niczym widmo i przyglądał się całemu zajściu. Gdy już znajomi Emmetta odeszli podszedł do niego.
- Jeśli chcesz możesz z nimi iść. Nie musisz przecież ze mną zostawać, sam mogę się rozejrzeć po szkole - powiedział brązowowłosy spodziewając się, że Emmett zaraz pobiegnie za znajomymi. Tak się jednak nie stało.
- No co ty. Przecież ci obiecałem co nie? - blondyn uśmiechnął się w taki sposób, że Alex poczuł się nieswojo - Po za tym nie chce mi się dzisiaj z nimi grać. Znasz wogóle kogoś z klasy oprócz mnie?
- Nie... - odpowiedział Alex smutno, wciąż zdziwiony zachowaniem nowego kolegi.
- Tak myślałem - zaśmiał się blondyn - no to ci goście, z którymi gadałem to Mike i Jason.
- Aha. A ta blondynka w sukience w kwiatki? - spytał Alex wyraźnie zaciekawiony.
- To Lily, moja dziewczyna.
- No tak. Mogłem się domyśleć - na jego twarzy pojawiło się coś pomiędzy uśmiechem a rozczarowaniem.
- Ale nie martw się, w naszej klasie jest też dużo innych fajnych dziewczyn - Emmett puścił mu oko.
- Nie wątpię - Alex uśmiechnął się, zaraz jednak jego twarz przybrała nieco smutniejszy wyraz.
- To co? Idziemy?
- Okej.
Wkręciłam się w ten rozdział. Jak na mój gust, chyba jeden z lepszych. xD
OdpowiedzUsuńWięc głosem nauczycielki zapytam "Dobrze się bawisz?", jeśli tak, to pisz kolejny rozdział, bo chcę wiedzieć co dalej!
A jeśli nie? xD Wgl boże nie nastawiajcie się tak na to opowiadanie, bo sie rozczarujecie... Nie mam zielonego pojęcia co z tego wyjdzie tym bardziej, że pierwszy pomysł na to opowiadanie nigdy nie miał ujrzeć światła dziennego xD
UsuńHej, chciałam dodać superdługi i treściwy komentarz pod "Czy to Ciebie pragnę", ale niestety nie mam jak go wstawić, bo korzystam aktualnie z cudzego konta Google. Czy mogłybyście dodać inne opcje "komentarz jako", czy nie zależy to od Was? Bardzo mi na tym zależy, proszę ;)
OdpowiedzUsuńYymm nie wiem czy o to ci chodzilo, ale zmienilam ustawienia tak, zeby kazdy mogl dodac komentarz :)
UsuńTak, dziękuję ;)
OdpowiedzUsuńChciałam jeszcze dodać, że tamten komentarz pisany był wczoraj, a od tamtego momentu zdążyłam przeczytać już „Let the pain go away”. Nie wiem, czy chodzi tutaj o autorkę, czy może wspólnie piszecie, ale ten tekst jest bardzo dobry! Widać, że fabuła jest przemyślana, że macie dobry pomysł na to opowiadanie i, co najważniejsze, zapał. Oby tak dalej! ;)
Zwróćcie jedynie uwagę na skróty (w poprzedniej notce był chyba „PW”. To nigdy nie wygląda dobrze w tej formie) i liczby. Przykładowo, godzinę polecam pisać „18.00”.
Fajnie, że macie się nawzajem; może wykorzystajcie to i przed publikacją przejrzyjcie tekst jeszcze raz. ;)
:D
Ściskam i czekam na więcej,
Cyzia
Dziękujemy bardzo ^_^ W sumie opowiadania piszemy same, ale naradzamy się jeśli coś nam nie pasuje :3
Usuń30 yr old Administrative Assistant IV Jamal Nye, hailing from Maple enjoys watching movies like "Tale of Two Cities, A" and Sudoku. Took a trip to Mana Pools National Park and drives a Ferrari 250 LM. zobacz te witryne
OdpowiedzUsuń