Quik wstawiła
swoje pierwsze opowiadanie więc teraz moja kolej ;d oto moja miniaturka Drarry.
Quik twierdzi że jest fajna. Oceńcie sami ;d
Enjoy <3
~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~* ~*~*
„ Pokojowe misje mugoli w Afganistanie długo nie przynoszą żadnych rezultatów, Ministerstwo Magii zdecydowało wysłać grupę aurorów, którzy pomogą w negocjacjach. Oddział zacznie swoje zadanie w pierwszych dniach maja. „
/ Specjalnie dla państwa Jimmy Boggles reporter Proroka Codziennego
***
-Dlaczego
to musisz być ty? Jest wielu aurorów, którzy mogą tam jechać za ciebie!-Harry, zgłosiłem się, więc tam pojadę. To będzie moja ostatnia misja, tak jak się umawialiśmy.
-A jak ci się coś stanie Draco? Pomyślałeś o mnie i o Annie?
-Co mi się może stać na misjach POKOJOWYCH, Harry i to w dodatku u mugoli? Wrócę do was zanim się obejrzycie, cały i zdrowy.
-Nie chce żebyś tam jechał! Czy moje słowa nic cię nie obchodzą?!
-To jest ważne. Codziennie giną tam dziesiątki mugoli, trzeba temu zapobiec. Sam chciałeś żebym zaczął ich szanować, to ty nauczyłeś mnie to robić. Nie mogę teraz tego "wyłączyć". Jadę, nic na to nie poradzisz. Do zobaczenia. -Draco chwycił swoją torbę i różdżkę, po czym wyszedł z salonu. Podszedł do uchylonych drzwi pokoju Annie i zapukał.
-Mogę wejść skarbie?- zapytał i wszedł do środka.
Dziewczynka leżała na swoim łóżku i czytała książkę. Jej długie blond włosy były zaplecione w warkocz. Była bardzo podobna do Harrego kiedy był młody, chociaż oczy i włosy 'należały' do Draco. Miała już 12 lat, a Draco nadal nie mógł uwierzyć że Luna Lovegood zgodziła się urodzić im dziecko. Annie miała ich DNA, cechy zarówno charakteru jak i wyglądu dzięki nowoczesnym metodom na poczęcie dziecka. Draco podszedł do niej.
-Co się stało tato? Pokłóciłiście się?
- Muszę wyjechać do pracy, a Harry wolałby żebym został. Chce powiedzieć ci że bardzo cię kocham i poprosić żebyś zajęła się nim kiedy będzie tego potrzebował, dobrze?
-Dobrze tato-dziewczynka uśmiechnęła się- a kiedy wrócisz?
-Niedługo, ale nie wiem kiedy dokładnie - przysunął się do niej i przytulił ją. -Do zobaczenia kochanie.
-Do zobaczenia tato.
Draco wyszedł z pokoju i jeszcze na chwilę wrócił do salonu. Podszedł do Harrego i pocałował go wplatając swoje ręce w jego włosy. Dłonie Harrego też nie próżnowały i przesuwały się po jego plecach, szyi i wielu innych miejscach.
-Kocham cię - wydyszał Draco kończąc pocałunek. - Wrócę do ciebie. Obiecuję.
***
-Pojechał tam, Hermiono. Ja się boję że coś mu się stanie! Że nie wróci... Że zostanę sam... -Harry wypłakiwał się Hermionie.
-Nigdy nie będziesz sam, masz mnie Rona, Blaise'a, Ginny i wielu innych przyjaciół, masz też Annie. Nie możesz pozwolić sobie na załamanie, choćby dla niej! To twoje dziecko i musi mieć w tobie oparcie, bo jej też na pewno jest ciężko bez Draco.
-Masz rację, wytrzymam, będę silny - w jego głosie można było usłyszeć pewność.
***
„ Misja
pokojowa zakończona niepowodzeniem. Mieszkańcy Afganistanu zrzucili bomby na
baraki żołnierzy, niestety wśród nich znalazł się też barak naszych aurorów.
Wybuch był tak mocny że nie można zidentyfikować kości. Wszyscy nie żyją. Misja
rozpoczęła się 3 miesiące temu. Wszyscy łączymy się w bólu z rodzinami
poległych. „ /Jimmy Boogles "Prorok Codzienny"
***
-Nie
żyje! On nie żyje! Dlaczego on! Mówiłem mu żeby nie jechał! Dr-Dra-Draco! -
krzyczał Harry w pustym mieszkaniu, po chwili zobaczył Hermionę wychodzącą z
kominka i wpadł w jej objęcia. -O...on nie, nie żyje!!! -Spokojne, Harry. Wszystko będzie dobrze. Wszystko się ułoży...-szeptała Hermiona głaszcząc Harrego po głowie. -... Poradzimy sobie. Wszystko będzie dobrze....
***
Harry usłyszał pukanie do drzwi.
Wytarł łzy, które pojawiły się podczas oglądania albumu ze zdjęciami jego, Draco
i małej Annie. Od kiedy dowiedział się o jego śmierci, czyli jakieś dwa
tygodnie temu, robił to zawsze kiedy ich córka była w szkole.
Przekręcił klucz w zamku i otworzył drzwi. Zobaczył mężczyznę w garniturze z bukietem kwiatów i dopiero po chwili zobaczył że to Draco! Jego Draco!!! Rzucił się na niego i odepchnął kwiaty. Zaczął go całować, przesuwać rękami po całym jego ciele sprawdzając czy jest prawdziwy.
-Draco! Kochanie! Ja już myślałem że nigdy cię nie zobaczę! Draco! - Harry odsunął się na chwilę i przestał napastować usta i całe ciało blondyna.
-Mam dla ciebie kwiaty-powiedział Draco po chwili wachania do Harrego, wyciągając rękę z połamanym bukietem. - Trochę się połamały-Draco spróbował postawić je do pionu ale nie udało się - przepraszam.
-Boże, Draco! Nieważne kwiaty, ważne że wróciłeś!
- Przecież obiecałem że wrócę-powiedział do Harrego po czym wciągnął go do pokoju i zamknął za nimi drzwi. Zaczął go całować, a Gryfon rękami ściągał ich ubrania.
-Kocham kocham kocham kocham -szeptał Harry w przerwach między pocałunkami. Wciąż złączeni wpadli do sypialni i padli na łóżko. Oboje byli już pozbawieni koszulek, Harry ręką zaczął pieścić sutki Dracona, w którego ust wyrwał się przeciągły jęk.
Kiedy Gryfon odpuścił sobie usta Blondyna, zaczął pocałunkami wyznaczać wilgotną drogę w dół. Zataczał językiem kółka na sutkach, ssał je i przygryzał, Draco wił się, dyszał i jęczał pod dotykiem Harrego.
-Co...co tam się stało? -zapytał Potter głosem ochrypłym z pożądania. -Jak.. Jak udało ci się przeżyć?
-Obiecałem że wrócę-powiedział i spojrzał na niego wzrokiem jakby to była oczywista oczywistość. - Akurat wyszedłem z baraku żeby wysłać do ciebie sowę, kiedy wróciłem... wszystko było spalone. Nie miałem różdżki, więc nie mogłem się teleportować ani nic. Musiałem znaleźć angielską ambasadę i... trochę mi to zajęło.
-Ważne że wróciłeś. J-ja tak bardzo się bałem. Nie umiem... nie chce bez ciebie żyć, byłem załamany kiedy się dowiedziałem... Ale ja... ja WIEDZIAŁEM, po prostu wiedziałem że ty nie możesz być martwy. Czułem to...-Harry opuścił w dół głowę. Draco wyciągnął rękę i delikatnie złapał go za podbródek, pochylił się nad nim i po chwili już go całował.
Położył Harrego na plecach i ściągnął mu spodnie razem z bokserkami. Czarnowłosy podniósł biodra, aby ułatwić Ślizgonowi zsunięcie ich całkowicie.
-Draco, zróbmy to... Teraz-wyszeptał Harry.
I zrobili to, teraz i jeszcze kilka razy później. Ich dzień, a następnie noc trwały znacznie dłużej niż zazwyczaj. Musieli przecież odrobić miesiące rozłąki.
Przekręcił klucz w zamku i otworzył drzwi. Zobaczył mężczyznę w garniturze z bukietem kwiatów i dopiero po chwili zobaczył że to Draco! Jego Draco!!! Rzucił się na niego i odepchnął kwiaty. Zaczął go całować, przesuwać rękami po całym jego ciele sprawdzając czy jest prawdziwy.
-Draco! Kochanie! Ja już myślałem że nigdy cię nie zobaczę! Draco! - Harry odsunął się na chwilę i przestał napastować usta i całe ciało blondyna.
-Mam dla ciebie kwiaty-powiedział Draco po chwili wachania do Harrego, wyciągając rękę z połamanym bukietem. - Trochę się połamały-Draco spróbował postawić je do pionu ale nie udało się - przepraszam.
-Boże, Draco! Nieważne kwiaty, ważne że wróciłeś!
- Przecież obiecałem że wrócę-powiedział do Harrego po czym wciągnął go do pokoju i zamknął za nimi drzwi. Zaczął go całować, a Gryfon rękami ściągał ich ubrania.
-Kocham kocham kocham kocham -szeptał Harry w przerwach między pocałunkami. Wciąż złączeni wpadli do sypialni i padli na łóżko. Oboje byli już pozbawieni koszulek, Harry ręką zaczął pieścić sutki Dracona, w którego ust wyrwał się przeciągły jęk.
Kiedy Gryfon odpuścił sobie usta Blondyna, zaczął pocałunkami wyznaczać wilgotną drogę w dół. Zataczał językiem kółka na sutkach, ssał je i przygryzał, Draco wił się, dyszał i jęczał pod dotykiem Harrego.
-Co...co tam się stało? -zapytał Potter głosem ochrypłym z pożądania. -Jak.. Jak udało ci się przeżyć?
-Obiecałem że wrócę-powiedział i spojrzał na niego wzrokiem jakby to była oczywista oczywistość. - Akurat wyszedłem z baraku żeby wysłać do ciebie sowę, kiedy wróciłem... wszystko było spalone. Nie miałem różdżki, więc nie mogłem się teleportować ani nic. Musiałem znaleźć angielską ambasadę i... trochę mi to zajęło.
-Ważne że wróciłeś. J-ja tak bardzo się bałem. Nie umiem... nie chce bez ciebie żyć, byłem załamany kiedy się dowiedziałem... Ale ja... ja WIEDZIAŁEM, po prostu wiedziałem że ty nie możesz być martwy. Czułem to...-Harry opuścił w dół głowę. Draco wyciągnął rękę i delikatnie złapał go za podbródek, pochylił się nad nim i po chwili już go całował.
Położył Harrego na plecach i ściągnął mu spodnie razem z bokserkami. Czarnowłosy podniósł biodra, aby ułatwić Ślizgonowi zsunięcie ich całkowicie.
-Draco, zróbmy to... Teraz-wyszeptał Harry.
I zrobili to, teraz i jeszcze kilka razy później. Ich dzień, a następnie noc trwały znacznie dłużej niż zazwyczaj. Musieli przecież odrobić miesiące rozłąki.
***
-Jesteś pewien że to dobry pomysł? -zapytał
Draco. Harry poprawiał właśnie jego koszulę.
-Absolutnie, Annie padnie z zachwytu.
-Tak szczerze to właśnie tego się obawiam. Ty prawie dostałeś zawału jak mnie zobaczyłeś, no i zniszczyłeś swoje kwiatki-zaśmiał się blondyn.
-Cicho... -Harry uśmiechnął się pod nosem. - Idziemy.
-Absolutnie, Annie padnie z zachwytu.
-Tak szczerze to właśnie tego się obawiam. Ty prawie dostałeś zawału jak mnie zobaczyłeś, no i zniszczyłeś swoje kwiatki-zaśmiał się blondyn.
-Cicho... -Harry uśmiechnął się pod nosem. - Idziemy.
***
Puk, puk...
-Proszę - zawołała JJ.
Dziewczyny z dormitorium odwróciły się w kierunku drzwi.
Kiedy otworzyły się do końca, Annie zerwała się z podłogi i podbiegła do ojca, który stał w drzwiach.
-Tato! O Merlinie, ty żyjesz! Tato, tak strasznie za tobą tęskniłam, Harry też. Kocham cię tato! Nigdy więcej nas nie zostawiaj. Proszę- mówiła cicho przytulona do niego.
-Annie, kochanie. Nigdy więcej, choćby świat miał wybuchnąć, nigdy was nie zostawię. Za bardzo was kocham.
Wybacz, że jako anonim tak na początek ;) Moje przezwisko to "Raven".
OdpowiedzUsuńNa początek chcę cię uprzedzić, że nie będzie tu hejtów, ale też... Nie bardzo spodobało mi się to opowiadanie. To nie hejt. To moja obiektywna opinia. Uważam po prostu, że jest trochę za krótkie jak na taką historię i charaktery postaci i to, jak się one do siebie zwracają nie pasuje do siebie. Nie odpowiada mi też za bardzo język jakim to jest pisane i to, że - jak już chyba pisałam - tak ciężka historia została wpakowana jako one-shot. Mam nadzieję, że nie przyjmniesz tego negatywnie. Pisz dalej i pamiętaj - nie jestem ekspertem więc w sumie, co ja tam wiem XD Powodzenia w dalszym tworzeniu! ^^
~ Raven
Śliczne cudna kreatywność choć zamieniłbym Harr'ego z Draco i wrzucił lekki romans Draco z Hermiona xD
OdpowiedzUsuńOMO. Czytałam to jakiś czas temu na telefonie i nie miałam możliwości skomentować.
OdpowiedzUsuńTo jest GENIALNE. Świetny pomysł na shota i świetnie napisane. Tak mi się podoba, ze nie wiem co napisać.XD
Świetne, świetne i jeszcze raz uwielbiam. <3
Czytałam kiedyś bardzo podobne Dramione. Draco chce wyjechać na ostatnią misje, Hermiona płacze dla Harry'ego, wybucha bomba, Draco wraca bo wysyłał sowę...
OdpowiedzUsuńA i dlaczego Annie zwraca się do Draco "tato", a do Harry'ego po imieniu?
Pozdrawiam, Bou